|
Relacja z maratonu 700km w 24 godziny |
|
|
|
|
Wpisał: josearkadio
|
|
17.07.2008. |
|
Maraton rowerowy 700km w 24godziny. Na tą chwilę czekaliśmy cały rok odkąd ukończyliśmy w roku 2007 maraton na 600km. W tym roku specjalnie na ta okazję przesiedliśmy się z rowerów górskich na rowery szosowe, ostatnie miesiące podporządkowane były treningom specjalnie pod tą imprezę, każdy z nas miał przejechane od stycznie minimum 5000km – byliśmy gotowi.
Zainteresowanie startem w naszej imprezie przerosło moje oczekiwania, już na dwa dni od rozpoczęcia zapisów mieliśmy pełną listę startową i nadal dostawałem mnóstwo maili i telefonów od osób chętnych do startu. Nas z Puław było czterech: Arkadiusz Kraska, Rafał Suszek, Rafał Milczarczyk i Radosław Skwara. Zakwalifikowaliśmy 12 najbardziej doświadczonych zawodników z całej Polski – większość z nich to uczestnicy prestiżowych imprez takich jak Imagis Tour , Mazova 24 czy Puchar Polski w maratonach szosowych. 12.07.2008 o godzinie 11:20 zarządziliśmy zbiórkę spod Urzędu Miasta ( jeden z zawodników nie stawił się na start, za to dołączył do nas Grzegorz Mazur z Lublina) . Po spakowaniu rzeczy do wozu technicznego podpisaniu listy startowej, błogosławieństwie księdza i krótkiej odprawie, o godzinie 11:45 wyruszyliśmy przez Puławy do Góry Puławskiej. Tu zrobiliśmy postój gdzie wszyscy wyzerowali liczniki i o równej godzinnie 12 wystartowaliśmy na trasę. Trasa składała się z siedmiu rund po 100km i biegła przez Górę Puławską, Janowiec, Zwoleń, Kozienice, Gniewoszów i kończyła się również w Górze Puławskiej – zjeżdżając z ostatniej rundy mieliśmy się udać na metę do Kazimierz Dolnego. Chcąc przejechać dystans 700km w 24godziny obliczyliśmy że musimy mieć średnią prędkość około 33km/h przy czym na postoje mieliśmy około 2,5 godziny. Zaskoczyło mnie tempo które narzucili zawodnicy na pierwszych 30 kilometrach na odcinku najcięższym ze względu na kiepski asfalt i na kilka podjazdów. Nasza prędkość oscylowała w granicach 35-40km/h. Pierwsze 100km trochę mnie zaniepokoiło gdyż mieliśmy przez całe okrążenie boczny niesprzyjający wiatr, a do tego upał który dawał nam się nieźle we znaki . Myślałem że ta pierwsza pętla była ciężka ale okazało się że przyroda jeszcze bardziej planuje pokrzyżować nam szyki. Na trasie miedzy Zwoleniem a Kozienicami rozszalała się potężna burza która o mało nas nie pozwalała z rowerów, deszcz tak zacinał że prawie nic nie było widać, a na domiar złego ulewa przekształciła się w gradobicie. Grad walił z taką siłą że cieszyłem się że założyłem kask który ochronił mnie przed bolesnymi uderzeniami w głowę ale niestety nie chronił pozostałych części ciała które zostały poobijane. W Kozienicach pogoda się na chwilę uspokoiła ale po paru kilometrach niestety wjechaliśmy w tą samą burzowa chmurę i sytuacja się powtórzyła. Dziwne jest to że jak zaczynało padac grupa przyspieszała i predkosć rzadko spadał ponizej 40km/h! Szczerze mówiąc zacząłem wątpić w sukces naszego maratonu. Na dwusetnym kilometrze zatrzymalismy się na pierwszy dłuższy postój gdzie mieliśmy czas na ciepły posiłek oraz na przebranie z mokrych ubrań. Trzecie kółko nie zapowiadało polepszenia warunków atmosferycznych gdyż po drugiej stronie Wisły kłębiły się ciemne burzowe chmury. Adam Filipek z Sieradza złapał gumę ale po szybkiej zmianie koła mógł dalej kontynuować jazdę. Za Kozienicami znowu burza aż do samych Puław a do tego zaczęło się już ściemniać. Trzech zawodników rezygnuje po trzeciej rundzie – wyeliminowała ich pogoda która przyczyniła się do kryzysów oraz obtarć spowodowanych mokrymi spodenkami. Czwartą rundę rozpoczął Robert Kądziołka moim zdaniem najmocniejszy zawodnik z całej grupy który utrzymywał prędkość 38-42km na kolejnych 40km ( dobrze że uspokoił go Bogusław Szyszka dając zmianę i uspokajając jego zapędy ). Na tej rundzie padały przelotne deszcze – co jakiś czas musiałem zjeżdżać do wozu technicznego by koledzy przetarli mi okulary gdyż w ciemnościach przy mokrych okularach nic poza światełkami kolarzy przede mną nie widziałem. W Kozienicach na ostrym zakręcie Oskar Szproch wjeżdża na studzienkę i mamy kraksę, trzech zawodników leży. Gdy dojechaliśmy do Góry Puławskiej o godzinie 1:00 Oskar niestety kończy przygodę – ból kolana uniemożliwił mu kontynuowanie jazdy . Na piątej setce po 10 km dopadła nas najmocniejsza burza z całej trasy, błyskawice co parę sekund rozświetlały noc a grzmoty waliły dookoła jak oszalałe, w sumie prawie nic nie było widać . Klimat był przerażający. Jeden z zawodników przy zjeżdzie na obwodnicę przewrócł się - nawet nie wiem kto, na naszczescie nic sie nie stało i pojechaliśmy dalej. Wcale nie było nam do śmiechu i poważnie zacząłem rozważać czy nie powinniśmy przerwać maratonu ze względu na bezpieczeństwo uczestników. Po parunastu kilometrach wszystko się uspokoiło i powoli zaczął budzić się dzień. Do końca rundy wszyscy jechali w milczeniu. Przed wjazdem na 6 okrążenie mieliśmy kolejną przerwę na ciepły posiłek. Zatrzymaliśmy się o godzinie 4:00 gdzie spędziliśmy 40minut – mieliśmy jeszcze 7 godzin i 20minut na przejechanie 215km. Ja po tej przerwie odżyłem i poczułem się naprawdę nieźle szczególnie że pogoda w końcu się ustabilizowała, wyszło upragnione słońce i przestało wiać. Humory wszystkim się poprawiły i w zasadzie byliśmy pewni że nam się uda. Teraz wystarczyło jechać z prędkością około 31km/h by zmieścić się w limicie czasowym. Na tym kółku bardzo dobrze się czułem i trochę za mocno pojechałem co niestety odkupiłem kryzysem na ostatnim okrążeniu. Na ostatnie 80km dołączyli do nas kolarze z Puław . Po przekroczeniu mostu i wjeździe do Puław zostało nam do pokonania jedynie 15km i aż godzina czasu w zapasie. Teraz już naprawdę odetchnęliśmy i spokojnym tempem ruszyliśmy w stronę Kazimierza D. Na ostatnich kilometrach nastroje były przednie, każdy dzielił się uwagami z trasy i wspominał przeżycia z jazdy. Nawet paskudną pogodę jaką mieliśmy zaczęliśmy wspominać z sentymentem – w żartach padło stwierdzenie ze mieliśmy niezłych sponsorów że załatwili nam takie dodatkowe atrakcje. W Bochotnicy czekał na nas wóz straży pożarnej który eskortował nas do Kazimierza. Na metę wjechaliśmy o 11:50 czyli dziesięć minut przed czasem. Na rynku powitano nas gromkimi brawami . Burmistrz Kazimierza wręczył nam pucharki, mieliśmy sesję fotograficzną, z każdej strony nam ktoś gratulował, koledzy udzielali wywiadów – było naprawdę super. To co przeżyliśmy zostanie nam w pamięci do końca życia, to była walka z czasem, dystansem, ciężkimi warunkami atmosferycznymi i ze swoimi słabościami – takich przeżyć nie da się kupić za żadne pieniądze i tylko osoby które mają jakieś pasje i dążą do ich realizacji wiedzą jakie to uczucie. Mam nadzieję że za rok spotkamy się znowu na trasie… Dane z mojego licznika: dystans - 703km czas jazdy - 22:01 prędkość średnia - 32km/h tętno max - 210 tętno średnie - 141 spalonych kcal – 13625 Lista osób które ukończyły maraton: 1.Robert Kądziołka - Kraków 2.Bogusław Szyszka - Kraków 3.Cezary Urzyczyn- Warszawa 4.Rafał Suszek - Parchatka - organizator 5.Arkadiusz Kraska - Puławy - organizator 6.Radosław Skwara - Góra Puławska 7.Rafał Milczarczyk - Puławy 8.Adam Filipek - Sieradz 9.Tomasz Bagrowski - Gdańsk 10.Tadeusz Marczak – Warszawa 11.Krzysztof Dziedzic - Warszawa 12.Grzesiek Mazur - Lublin Chciałbym podziękować całej ekipie startujacej w naszym maratonie za udział i czas spedzony w naprawdę wyjątkowo doborowym towarzystwie. Szczególne podziekowania należą sie ekipie wozu technicznego - panu Wiesławowi Stańczakowi naszemu "etatowemu" kierowcy, Marcinowi Borkowskiemu i Arturowi Muszyńskiemu którzy przez 24godziny obsługiwali maratończyków i bez których nasza wyprawa by się nie powiodła. Podziekowania dla sponsorów bez których maraton nie doszedł by do skutku:Urzad Miasta w PuławachUrząd Miasta i Gminy w Kazimierzu DolnymStarostwo Powiatowe w PuławachOrganizacja turystyczna Kraina Lessowych WąwozówUzdrowisko NałęczówGala Puławy PBM KlinkierSport Turystyka Kabanos Bio-Relax Bank Spółdzielczy w Kazimierzu DolnymOSP w BochotnicyOSP w Kazimierzu Dolnymp. Piotrowi Guzowi wiceprzewodniczacemu RMiG w Kazimierzu Dolnym
Specjalne podziękowania dla komendanta Srtaży Miejskkiej w Puławach pana Sławomira Leszczynskiego za udostepnienie pryszniców kolegom z Warszawy oraz załatwienie noclegu wraz z wyżywieniem uczestnikowi z Gdańska. Autor: Arkadiusz Kraska
|
|
Zmieniony ( 29.06.2009. )
|